Odświeżam koszyk
Dodano do koszyka
Historia BUDOWNICTWO ARCHITEKTURA
STRONA GŁÓWNA > Renowator > Artykuły techniczne > Odbudowa zespołów staromiejskich w Polsce po II wojnie światowej w aspekcie przemian doktrynalnych i społecznych
Nr 2/2019 Mariusz Czuba
Odbudowa zespołów staromiejskich w Polsce po II wojnie światowej w aspekcie przemian doktrynalnych i społecznych

We wrześniu 1939 roku napaścią nazistowskich Niemiec na Polskę rozpoczęła się II wojna światowa, najkrwawsza i najtragiczniejsza ze wszystkich dotychczasowych  wojen w dziejach świata. Przyniosła ona niewyobrażalne cierpienia milionów ludzi,straszliwie zbrodnie i barbarzyństwo, a także niemające precedensu w historii zniszczenia materialne. Wojna doprowadziła także do nieodwracalnych strat w zasobie kulturowym, unicestwiając nie tylko pojedyncze zabytki architektury i sztuki, ale także całe historyczne zespoły urbanistyczne i miasta. Skutki II wojny światowej na trwałe zmieniły obraz znacznej części kontynentu europejskiego, w tym jego krajobraz architektoniczny.

Polska, będąca areną najdramatyczniejszych epizodów tamtej wojny, jest także wymownym przykładem jej skutków. Skala wojennych zniszczeń na obszarze państwa polskiego, niemająca precedensu w jego dotychczasowych dziejach, przerosła wszelkie wyobrażenia, wymuszając nowe spojrzenie na problem odbudowy tak w wymiarze ekonomicznym, jak i obowiązujących doktryn konserwatorskich. Tylko nieliczne miasta w Polsce przetrwały cały okres wojny bez większych zniszczeń substancji materialnej i historycznego dorobku minionych pokoleń, jak np. Kraków czy Toruń. Większość miejscowości w obecnych granicach Polski doznała dotkliwych strat substancji budowlanej, szacowanych w poszczególnych przypadkach od kilkunastu do niemal 100%, czego przykładem jest Kostrzyn nad Odrą, którego wypalone w trakcie działań wojennych historyczne centrum nigdy już nie zostało odbudowane. Stan zachowania polskich miast po II wojnie światowej był wynikiem długotrwałego procesu,
obejmującego bezpośrednie skutki działań militarnych, grabieże i wandalizm przechodzących przez ziemie polskie wojsk oraz zachodzące w trakcie wojny i po jej zakończeniu przemiany społeczne i geopolityczne.

Bezpośrednie działania wojenne na ziemiach obecnej Polski prowadzone były, począwszy od 1 września 1939 roku, aż do ofensywy wojsk sowieckich w latach 1944– 45, a ich zasięg objął wszystkie regiony kraju. Działaniom wojsk lądowych towarzyszyły zmasowane naloty bombowe, które głównie dotknęły duże miasta. Szczególnie tragiczne w skutkach były jednak dokonywane przez wojsko dewastacje zdobytych miejscowości powiązane z grabieżą mienia, a następnie celowym podpalaniem całych kwartałów zabudowy, a nawet dzielnic miast, najczęściej ich historycznych centrów. Działania takie objęły niemal wszystkie miasta dawnych Prus Wschodnich, Pomorza oraz Dolnego Śląska. Wśród totalnie zniszczonych miast znalazły się wyjątkowo cenne dla kulturowego dziedzictwa Europy zespoły staromiejskie w Gdańsku, Elblągu, Nysie, Braniewie, Stargardzie, Szczecinie, Kołobrzegu czy Głogowie, gdzie w każdym przypadku zniszczenia przekroczyły 90% zabytkowej substancji. Szczególny wymiar w skali światowej miało jednak zniszczenie Warszawy, stolicy Polski i największego miasta w kraju, liczącego przed wojną ponad milion mieszkańców. Warszawa, już poważnie zniszczona w wyniku niemieckich bombardowań we wrześniu 1939 roku, stała się areną bezprecedensowej akcji niszczenia jej substancji budowlanej, w tym przede wszystkim zabytków, będącej zemstą za zryw powstańczy w sierpniu 1944 roku. Z rozkazu Hitlera całe miasto miało zostać unicestwione, a jego zabudowę planowo burzono, począwszy od zakończenia działań militarnych w październiku 1944 roku. Do wyzwolenia lewobrzeżnej części miasta w styczniu 1945 roku większość jej zabudowy przybrała postać „morza ruin”. Swoistym symbolem tego procesu stało się zburzenie metodami saperskimi wypalonego we wrześniu 1939 roku Zamku Królewskiego, historycznej siedziby królów polskich, a w okresie międzywojennym – Prezydenta RP.

Zniszczenia będące wynikiem II wojny światowej w Polsce nie ograniczyły się jednak wyłącznie do czasu wojny, ale nierzadko postępowały wraz z zaprowadzaniem na ziemiach polskich nowego porządku ustrojowego i szeroko zakrojoną akcją przesiedleńczą, głównie na przyłączonych w wyniku postanowień konferencji poczdamskiej Ziemiach Zachodnich, gdzie nastąpiła niemal całkowita wymiana ludności. Przesiedlani z włączonych do ZSRR polskich ziem wschodnich, w poczuciu doznanej krzywdy i nostalgii za utraconymi stronami ojczystymi, przez lata nie mogli odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ulegając permanentnemu stanowi tymczasowości i wyobcowania. Potęgowało to głoszone przez państwową propagandę zagrożenie niemieckiego rewizjonizmu, a tym samym powrotu dawnych mieszkańców do porzuconych nieruchomości. Brak stabilizacji i poczucia tożsamości z zastanym historycznym dziedzictwem niewątpliwie przyczyniał się do pogłębiania zniszczeń i bierności wobec potrzeby ochrony zabytkowej zabudowy. Wreszcie wszechobecne bezprawie, powiązane z pozbawionym demokratycznych podstaw procesem przejmowania władzy przez komunistyczne struktury administracyjne, sprzyjało wandalizmowi i szeroko zakrojonej grabieży, prowadzonej przez zorganizowane grupy tzw. szabrowników.

W takich warunkach rozpoczynał się żmudny proces odbudowy kraju po II wojnie światowej, którego ważnym ogniwem była odbudowa historycznego dziedzictwa kulturowego. Narzucony Polsce system komunistyczny, w obliczu utraty realnej suwerenności, a przede wszystkim społecznej i ekonomicznej wolności, zdeterminował realia powojennej odbudowy kraju, a tym samym obecny obraz większości polskich miast. Przeprowadzona w 1946 roku nacjonalizacja, a następnie odrzucenie pomocy tzw. planu Marshalla, spowodowało, iż cały ciężar finansowy odbudowy kraju spoczął na barkach budżetu państwa. Tym samym o odbudowie zniszczonej infrastruktury decydowały głównie czynniki polityczne, a często ideologiczne, ślepo realizujące utopijne dogmaty „ludowej” władzy. Ideologicznej ocenie i swoistej cenzurze musiały poddać siętakże zabytki będące przecież materialnym świadectwem minionych czasów.

Uwarunkowania te zadecydowały o bardzo zróżnicowanym, a wręcz odmiennym obliczu procesu i efektów powojennej odbudowy  w poszczególnych regionach i miastach. Najwyraźniej różnice te dostrzec można pomiędzy metropoliami a prowincją, a przede wszystkim pomiędzy obszarem będącym integralną częścią państwa polskiego w przedwojennych granicach a terytoriami przyłączonymi do Polski w wyniku postanowień konferencji poczdamskiej. Odmienny był także w zależności od regionu wpływ opinii publicznej i środowisk intelektualnych na decyzje podejmowane przez administrację państwową. Proces odbudowy można podzielić także na kilka wyraźnych etapów, wyznaczonych istotnymi wydarzeniami politycznymi, mającymi bezpośredni wpływ na zachodzące przemiany społeczne.

Niewątpliwie głos społeczny oraz powszechna wola ocalenia narodowego dziedzictwa zadecydowały o konsekwentnej i całościowej odbudowie warszawskiego Starego Miasta totalnie zniszczonego w 1944 roku. Odbudowa historycznego centrum Warszawy była też pierwszym planowo zrealizowanym w powojennej Polsce działaniem o charakterze konserwatorskim. W granicach średniowiecznego zespołu staromiejskiego Warszawy praktycznie wszystkie budynki uległy wypaleniu lub całkowitemu zburzeniu, łącznie z monumentalnymi kościołami i Zamkiem Królewskim. Ze względu na symboliczną rolę stolicy i powszechną w społeczeństwie wolę ocalenia obrazu miasta w jego historycznej szacie, pod wpływem środowisk konserwatorskich na czele z ówczesnym Generalnym Konserwatorem Zabytków Janem Zachwatowiczem, komunistyczne władze polityczne zatwierdziły plan odbudowy przewidujący rekonstrukcję całej zabudowy zgodnie z zachowanymi przekazami źródłowymi i dokumentacją. Wszelkie modyfikacje i odstępstwa od stanu sprzed II wojny światowej podporządkowane zostały wynikom badań naukowych, dostępnej wcześniejszej ikonografii oraz wytycznym władz konserwatorskich. Do prac nad odbudową zaangażowano wyspecjalizowanych w ochronie zabytków historyków sztuki, architektów i konserwatorów, a także wykwalifikowanych rzemieślników różnych profesji, nadzór zaś nad całością sprawował osobiście Generalny Konserwator Zabytków. Nie bez znaczenia pozostaje fakt finansowania przedsięwzięcia z budżetu centralnego i powołanie Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy zasilanego z opodatkowania wszystkich pracujących w kraju. Pierwsza faza odbudowy, obejmująca między innymi bloki zabudowy przyrynkowej, zakończyła się już w 1953 roku. Ostatnim zaś jej etapem była rekonstrukcja totalnie zniszczonego Zamku Królewskiego przeprowadzona dopiero w latach 70. i 80., z użyciem zachowanych autentycznych reliktów i detali architektonicznych. Odbudowa warszawskiego Starego Miasta, a następnie historycznego traktu Nowego Miasta oraz ulic Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat, była i jest zjawiskiem bezprecedensowym w historii światowej konserwacji zabytków, głównie za sprawą jej skali i metodyki prac opartych na przesłankach naukowej rekonstrukcji. Zazwyczaj inwestycje takie, o ile w ogóle były podejmowane, dotyczyły pojedynczych obiektów, głównie monumentalnych budowli sakralnych, rezydencjonalnych czy municypalnych. W Warszawie purystycznej wizji konserwatorskiej podporządkowano proces odbudowy najstarszej dzielnicy miasta, co paradoksalnie umożliwiły ówczesne relacje społeczno- -polityczne, związane z centralizacją władzy i nacjonalizacją majątku prywatnego. Dzięki temu możliwa była realizacja kompleksowej i zintegrowanej wizji odbudowy całej dzielnicy, z pominięciem indywidualnych życzeń i potrzeb poszczególnych właścicieli. Mimo wielu kontrowersji odnoszących się do kwestii doktrynalnych odbudowane warszawskie Stare Miasto w 1980 roku wpisane zostało na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako jedyny tego typu obiekt na świcie.

Apel autorytetów naukowych zaważył także na decyzji odbudowy zwartej zabudowy historycznego centrum Gdańska, powszechnie uważanego za „morską stolicę kraju” i narodowe dziedzictwo. Zniszczenia Gdańska były równie totalne, jak Warszawy. W tym przypadku jednak procesowi odbudowy nie sprzyjała niemal całkowita wymiana ludności miasta, a tym samym kadr naukowych i administracyjnych. Z tego też względu faktyczna odbudowa rozpoczęła się ze znacznym opóźnieniem, a jej założenia stale podlegały modyfikacji. W odróżnieniu od Warszawy w zabytkowym centrum Gdańska nie zdecydowano się na pełne odtworzenie historycznej zabudowy w jej przedwojennym kształcie, co poniekąd uzasadniała wielokrotnie większa powierzchnia zespołu staromiejskiego, należącego na największych w skali świata. Pełną konserwatorską odbudowę przeprowadzono jedynie w wybranych obiektach monumentalnych jak: kościoły, ratusz Głównego Miasta, Wielka Zbrojownia, dwór Artusa, bramy miejskie i niektóre kamienice. W pozostałych przypadkach na oczyszczonych z ruin parcelach wznoszono zupełnie nowe konstrukcje, często zajmujące miejsce kilku historycznych obiektów, w praktyce będące wielorodzinnymi blokami mieszkalnymi, na które „nakładano” zrekonstruowane bądź wystylizowane w historycznej formie wąskie fasady. Przy odbudowie całkowicie zrezygnowano z odtworzenia tylnych traktów oraz oficyn, tworząc w obszarze niegdyś szczelnie wypełnionego gęstą zabudową historycznego centrum miasta niezabudowane tereny zielone w klimacie ówcześnie panujących standardów projektowania nowoczesnych osiedli mieszkaniowych. Odbudowa zabytkowego centrum Gdańska była zatem kompromisem pomiędzy próbą ocalenia charakteru dawnego hanzeatyckiego miasta a ówcześnie pojmowaną idealistyczną wizją socjalistycznego osiedla przeznaczonego dla klasy robotniczej. Niemal całkowicie wymieniona zabudowa mieszczańska, jedynie w partiach fasad nawiązująca do przedwojennego wyglądu miasta, stanowiła tło dla pieczołowicie odrestaurowanych obiektów monumentalnych. Mimo to osiągnięty został imponujący efekt, a odwiedzające dziś miasto miliony turystów mają poczucie obcowania z autentyczną przestrzenią zabytkową.

Odbudowa gdańskiej starówki, której założenia powstały na początku lat. 50., przypadła na okres obowiązującej w kraju doktryny socrealizmu. Niewątpliwie nurt ten odcisnął swe wyraźne piętno na stylistyce części odbudowywanych budynków, w których dostrzec można swoisty historyzm z tendencją do upraszczania form, widoczny w czołowych dziełach architektury socrealistycznej. Odbudowa Gdańska przebiegała także znacznie dłużej niż rekonstrukcja historycznego centrum Warszawy i trwa poniekąd do chwili obecnej, toteż widać w niej wyraźne fazy, oparte na zmieniających się założeniach doktrynalnych: od historyzującej rekonstrukcji przez modernizm po postmodernistyczną retrowersję, charakterystyczną dla praktyki  restauratorskiej lat 80. i 90. XX wieku.

Odbudowa historycznych centrów Warszawy i Gdańska to jednak jedyne na tak wielką skalę zrealizowane przedsięwzięcia konserwatorskie w powojennej Polsce. Główną tego przyczyną była bezprecedensowa skala zniszczeń i kulturowe
oraz emocjonalne znaczenie obydwu miast. Tym samym odbudowa realizowana była siłami całego państwa, co paradoksalnie ułatwiał ówczesny system ekonomiczny opierający się na założeniach socjalistycznej gospodarki planowej. Co było jednak możliwe w Warszawie i w Gdańsku, nie wchodziło w rachubę gdzie indziej. Inne wielkie miasta poważnie zniszczone w czasie wojny, jak Poznań, Wrocław i Szczecin, odbudowę musiały prowadzić głównie własnymi siłami, jej efekty i kształt mają tym samym odmienny, indywidualny charakter. W miastach tych podporządkowanej konserwatorskim założeniom odbudowie poddano tylko wybrane fragmenty, obejmujące głównie zabudowę przyrynkową oraz obiekty monumentalne. Pozostałe zniszczone obszary systematyczne wypełniano nową zabudową, co najwyżej skalą i ogólnymi gabarytami nawiązującą do budynków historycznych. W przypadku Poznania, w latach 50., pod wpływem doświadczeń warszawskich, zdecydowano o przywróceniu renesansowo- -barokowego charakteru Starego Rynku znanego z unikatowego w skali światowej renesansowego ratusza. W myśl „czystości stylowej” przy odbudowie usuwano wszelkie nieodpowiadające przyjętej koncepcji nawarstwienia, dążąc do odtworzenia wyglądu budynków z czasów przedrozbiorowych. W ten sposób zniszczonych zostało wiele autentycznych obiektów lub detali z XIX i początku XX wieku. W efekcie odrestaurowane budynki uzyskiwały wyidealizowany kształt, łączący zachowane lub odkryte w trakcie prac autentyczne elementy z historyzującymi uzupełnieniami. Wizja taka objęła także uszkodzone w czasie działań wojennych zabytki sakralne, czego najlepszym przykładem jest poznańska katedra, którą poddano idealistycznej regotyzacji, usuwając dobrze zachowane nowożytne nawarstwienia, w tym monumentalny barokowy ołtarz główny. W późniejszych latach z koncepcji tej zrezygnowano, preferując, w myśl założeń Karty weneckiej, współczesne realizacje o modernistycznej formie, jak ma to miejsce we wzniesionym w miejscu dawnych sukiennic, w bezpośrednim sąsiedztwie renesansowego ratusza, budynku Wielkopolskiego Muzeum Wojskowego. W podobnym duchu przebiegała odbudowa Wrocławia, tu jednak czynnikiem spowalniającym była wymiana ludności i związany z tym proces ponownego zasiedlania miasta należącego przed wojną do największych w tej części Europy. W przypadku dwóch wielkich placów wrocławskiego Starego Miasta, których odbudowę prowadzono w latach 50., tj. Rynku Głównego i placu Solnego, zastosowano analogiczne rozwiązania jak w Poznaniu, nawiązując przy odbudowie zniszczonych kamienic do ich wyglądu z końca XVIII w. w oparciu o dostępne źródła ikonograficzne. Z kolei w realizowanej w latach 60. odbudowie placu Nowy Targ wprowadzono całkowicie odbiegającą od dotychczasowej tradycji zabudowę modernistyczną. Do najbardziej spektakularnych i udanych przedsięwzięć konserwatorskich powojennego Wrocławia należy z pewnością realizowana z wielkim pietyzmem i dbałością o szczegóły odbudowa mocno zniszczonej zabudowy Ostrowa Tumskiego z monumentalnymi gotyckimi świątyniami, w tym zbombardowaną w czasie artyleryjskiego ostrzału miasta archikatedrą pw. św. Jana Chrzciciela.

Opartą na historycznych wzorcach i lokalnej tradycji kreację zastosowano także przy odbudowie historycznych centrów Opola, Olsztyna i Białegostoku, w sposób harmonijny łącząc odbudowywane obiekty z zachowanymi autentycznymi zabytkami. W przypadku Opola odbudowywanym kamienicom nadano późnobarokową szatę, nawiązując do autentycznych zabytków i dostępnych źródeł ikonograficznych. W Olsztynie i Białymstoku odbudowane obiekty dość swobodnie odnoszą się do historycznych wzorców, jednakże integralnie wpisują się w historyczną tkankę zabudowy, tworząc z nią, z dzisiejszej perspektywy, jednorodną całość.

Kres kształtowanej przez środowiska konserwatorskie wizji odbudowy zespołów staromiejskich przyniosły lata 60., kiedy to po tzw. odwilży 1956 roku Polska stopniowo otworzyła się na Zachód, a wśród architektów zapanowała moda na modernizm. Zbiegło się to w czasie z przyjęciem przez międzynarodowe środowiska konserwatorskie Karty weneckiej, dopuszczającej odtworzenie zabytku tylko w wyjątkowych przypadkach. Niestety wbrew intencjom konserwatorów w praktyce otworzyło to drogę do nieliczącej się z materią zabytkową tendencji wypełniania przestrzeni staromiejskiej współczesnym budownictwem wielorodzinnym, nierespektującym historycznych układów przestrzennych oraz skali dawnej zabudowy. Powszechna w kraju wola szybkiego pozbycia się ruin, które dominowały w krajobrazie wielu polskich miast lat 50., oraz potrzeba zaspokojenia głodu mieszkaniowego, zadecydowały o katastrofalnej w skutkach praktyce. W myśl nowych zasad w zniszczonych zabytkowych miastach ściśle konserwatorskim wymogom poddawano jedynie wybrane obiekty monumentalne. W miejsce zaś zwartej zabudowy mieszczańskiej wprowadzano luźno stojące bloki mieszkalne, początkowo wysokością dostosowane do zachowanych historycznych obiektów i nakryte ceramicznymi dachami (np. Stargard, Kamień Pomorski, Nysa). Znacznie częściej nie liczono się jednak z wartościami estetycznymi i charakterem historycznej zabudowy, a obszary staromiejskie traktowano jak dobrze uzbrojone tereny pod standardowe socjalistyczne osiedla mieszkaniowe. Do największych dramatów i kuriozów dochodziło jednak w przypadku miejscowości, których zabudowa nieznacznie tylko ucierpiała w wyniku wojny. Brak odpowiedniego nadzoru i systematycznych remontów, będący skutkiem nacjonalizacji, prowadził do pogarszania się stanu zachowania nienaruszonych w czasie wojny budynków, a wręcz do ich całkowitej dewastacji. Pod pretekstem zbyt wysokich kosztów, związanych z rewaloryzacją starych budynków uznawanych za mało wartościowez historycznego punku widzenia, przeznaczano je do rozbiórki. Tak pozyskane parcele wypełniano następnie współczesnymi blokami. Najbardziej spektakularnymi przykładami takich działań są zespoły staromiejskie Legnicy i Lwówka Śląskiego, z których zabytkowej mieszczańskiej zabudowy zastąpionej w latach 60. i 70. blokami mieszkalnymi pozostały tylko relikty. Wśród nielicznych respektujących zabytkowy charakter miasta współczesnych realizacji z tego okresu należy wymienić odbudowane dwie pierzeje rynku w Jaworze, mimo swej jednoznacznie modernistycznej formy dostosowane do pozostałych autentycznych budowli. Generalnie dominowała jednak niskiej jakości, pozbawiona indywidualnego charakteru zabudowa blokowa, praktycznie niczym nieróżniąca się od masowo wznoszonych w tym czasie podmiejskich osiedli mieszkaniowych, charakterystycznych dla wszystkich krajów socjalistycznych. Wyjątkiem na tym tle była profesjonalna konserwacja indywidualnych, objętych prawną ochroną zabytków, realizowana przez wyspecjalizowane państwowe przedsiębiorstwo Pracownie Konserwacji Zabytków, dysponujące specjalistyczną i wykwalifikowaną kadrą, zasilaną absolwentami wyższych szkół artystycznych i konserwatorskich. Była to jednak przysłowiowa „kropla w morzu potrzeb”, a realia socjalistycznego zarządzania i wszechobecne problemy zaopatrzeniowe w „nieskończoność” wydłużały czas realizacji prowadzonych prac, prowadząc często do kolejnych strat w autentycznej substancji zabytkowej.

Tak rozumiana wizja odbudowy zniszczonych miast, trwająca ponad dwie dekady, zakończyła się w Polsce wraz z przemianami politycznymi przełomu lat 80. i 90., z czym wiązał się kres monopolu państwa i powrót prywatnego kapitału. Jeszcze większe znaczenie w tym zakresie miało odrodzenie się samorządu lokalnego i decentralizacja administracji. Lokalne społeczności w znacznie większym stopniu zyskały wpływ na podejmowane decyzje o swym rozwoju, także w dziedzinie budownictwa i planowania przestrzennego. Nastąpiła też zmiana pokoleniowa, co szczególnie istotne było na „Ziemiach Odzyskanych”, gdzie urodzeni już po wojnie potomkowie przesiedleńców zaczęli traktować zastane dziedzictwo kulturowe jako własne i rodzime, opierając na nim poczucie lokalnej tożsamości. I to właśnie w tych regionach miały miejsce ostatnie wielkie przedsięwzięcia związane z odtwarzaniem substancji budowlanej historycznych zespołów urbanistycznych zniszczonych na skutek wojny, oparte już na zupełnie nowych założeniach. Do największych z nich należały odbudowy historycznych centrów Elbląga i Głogowa, niemal całkowicie rozebranych po wojennych zniszczeniach. Dawne starówki tych miast pod koniec lat 70. przedstawiały odseparowane od nowych dzielnic mieszkaniowych, olbrzymie, obsadzone zielenią pustkowia z nielicznymi reliktami budowli monumentalnych. W odróżnieniu od poprzedniego okresu, w którym celowo dążono do zatarcia dawnych podziałów własnościowych, a inwestycje budowlane prowadzono w typie konwencjonalnych osiedli mieszkaniowych, w przypadku tych dwóch miast zadecydowano o stopniowej odbudowie historycznej dzielnicy staromiejskiej w jej pierwotnym charakterze, łączącym funkcje mieszkaniowe z ośrodkiem administracyjnym, handlowym i kulturalnym. Nie zdecydowano się jednak na rekonstrukcję historycznej, nieistniejącej już od kilkudziesięciu lat zabudowy, lecz na wznoszenie na dawnych działkach współczesnych obiektów odpowiadających poprzednim budynkom jedynie skalą i gabarytami. Elewacje o całkowicie współczesnej formie otrzymywały stylizacje nawiązujące do dawnej tradycji budowlanej miasta, w niektórych przypadkach bezpośrednio przypominające przedwojenny wygląd konkretnego budynku. Prawie całkowicie zaniechano jednak odtwarzania dawnej postaci zniszczonych obiektów, jak miało to miejsce w prowadzonych w latach 50. rekonstrukcjach w Warszawie i w Gdańsku. Co najważniejsze poszczególne budynki wznoszone były głównie przez prywatnych inwestorów, łącząc funkcję mieszkalną z usługową, zlokalizowaną w parterach. Dzięki temu następowała stopniowa rewitalizacja martwej dotychczas przestrzeni miejskiej. Za sprawą postmodernistycznych środków wyrazu celowo zrywano z jednoznacznie kojarzonym z poprzednią epoką modernizmem, starając się wprowadzić mnogość i różnorodność form, często o przejaskrawionym, nieco kiczowatym charakterze. Nurt ten, który w Polsce rozpowszechnił się w latach 90. XX wieku, otrzymał miano „retrowersji” i z pewnymi modyfikacjami kontynuowany jest do dzisiaj. Obok Elbląga i Głogowa na większą skalę retrowersję zastosowano przy odbudowie zespołów staromiejskich w Kołobrzegu i w Szczecinie, a w indywidualnych przypadkach niemal w całej Polsce.

O ile w okresie transformacji lat 90. ruch budowlany dynamizował indywidualny, drobny kapitał, tak po 2000 roku zdecydowany w tej dziedzinie prym odgrywają firmy deweloperskie, często powiązane w międzynarodowe konsorcja. W kontynuowanym wciąż procesie odbudowy i rewitalizacji zniszczonych i dotychczas niezabudowanych przestrzeni staromiejskich coraz większą rolę odgrywają tym samym czynniki rynkowe i koniunktura gospodarcza. One też wyznaczają skalę i standardy podejmowanych działań, co niestety często koliduje z postulatami konserwatorskimi. Zatem paradoksalnie, mimo coraz większych możliwości oddziaływania na podejmowane decyzje samorządów miejskich przez społeczności lokalne odnoszące się do własnej tożsamości i tradycji, ostateczną decyzję co do kształtu odbudowy historycznych obszarów wymusza czynnik ekonomiczny. Jaskrawym tego przykładem jest, bodaj największa w skali Europy, inwestycja ostatnich lat w obszarze staromiejskim, tj. odbudowa Wyspy Spichrzów w Gdańsku. Jeszcze na przełomie stuleci planowano częściową rekonstrukcję jej dawnej zabudowy w duchu podjętej w latach 50. odbudowy Głównego Miasta. Ostatecznie, mimo protestów części środowisk konserwatorskich, zdecydowano się na całkowicie współczesną zabudowę, utrzymaną w charakterze retrowersji, jednakże o zupełnie odmiennej technologii i znacznie większej skali niż przed zniszczeniami wojennymi. Trend ten zdecydowanie dominuje we współczesnym krajobrazie architektonicznym Polski, a co za tym idzie idea opartej na konserwatorskich założeniach i naukowej rekonstrukcji odbudowy historycznych miast należy już do przeszłości. Kwestią otwartą nadal pozostaje jednak problem odbudowy zniszczonych w czasie wojny indywidualnych obiektów o symbolicznym i emocjonalnym znaczeniu, jak np.: pałace Saski i Brühla w Warszawie, kościół jezuitów w Bydgoszczy czy kościół pokarmelicki w Wiśniczu Nowym, wokół którego trwa środowiskowa dyskusja.

Ponad siedemdziesiąt lat doświadczeń w odbudowie zniszczonej w wyniku II wojny światowej substancji architektonicznej polskich miast należy niewątpliwe do najbogatszych i najbardziej zróżnicowanych w skali całego kontynentu europejskiego. Obok spektakularnych i niemających precedensu przykładów odbudowy zespołów staromiejskich w Warszawie i w Gdańsku, oraz tysięcy pieczołowicie odrestaurowanych w tym czasie zabytków architektury są także przykłady skandalicznych zaniechań i nieodwracalnych błędów. Ogólny bilans, zważywszy na historyczne uwarunkowania, należy jednak uznać za imponujący.

Mariusz Czuba
Zastępca Dyrektora Narodowego Instytutu Dziedzictwa

Załączniki:
Odbudowa miast historycznych.pdf
Bieżące wydanie

Renowacje i Zabytki
Powiat poznański - 4/2019

W numerze:

Pomniki historii – ochrona, zarządzanie, monitoring

Drewniane kościoły

Wczesnośredniowieczne grodziska powiatu.

Wyróżnienia i nagrody

Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

Mecenas Kultury Miasta Krakowa

Nagroda "Złotego Pióra"

Złoty Krzyż Zasługi

Czytaj więcej