Historia BUDOWNICTWO ARCHITEKTURA
Nr 2/2014 MAPEI Polska Sp. z o.o.
Beton niestandardowy

Wojciech Borowy, właściciel firmy Contractors, opowiada o swojej pasji: betonie i jego niewyczerpanych możliwościach oraz współpracy z firmą Mapei.


Panie Wojtku, ludzie mówią o Panu człowiek-legenda, człowiek z pasją. Jak ona się zrodziła? Została wyssana z mlekiem matki?

Nie. Rodzice nie mieli nic wspólnego z budownictwem. Ja co prawda studiowałem ten kierunek, ale na dobre moja przygoda w branży zaczęła się, gdy pracowałem za granicą. Zaczynałem od rzeczy najprostszych, powoli zdobywałem doświadczenie, ale zawsze chciałem być niezależny i robić to, co lubię. Pierwsze zderzenie z betonem nastąpiło, gdy z żoną wykańczaliśmy dom. Jeszcze w Anglii zdecydowaliśmy się na konkretne materiały – chcieliśmy mieć w środku beton. Po powrocie do Polski okazało się, że ciężko jest znaleźć wykonawców.


Znaleźliście Państwo firmę specjalizującą się w betonie dekoracyjnym…

Tak. Miała nas przeszkolić. Okazało się, że tylko z jednego z podstawowych etapów związanych z wylewaniem posadzek betonowych cienkowarstwowych. Jeżeli chodzi o szlifowanie, nie mieli doświadczenia. Zaproponowali bardzo ciekawy materiał, ale nie wiedzieli, jak go poddać właściwej obróbce. Podłoga w moim domu nie wyglądała tak, jak chcieliśmy, chociaż szlifowałem ją trzy dni bez przerwy, na trzy zmiany. W końcu zastosowałem żywicę.

Jednak myśli o betonie Pan nie porzucił?

Drążyłem temat bardzo długo. Czytałem karty techniczne, sam wykonywałem próby. Czułem, że beton ma przyszłość. Pierwsze posadzki wykonywałem u znajomych, którzy byli gotowi podjąć ryzyko, wynikające z mojego eksperymentowania i mojej nauki. Jednak te realizacje mnie nie zadowalały. Chodziło o szlif. Wiedziałem, że można zrobić go lepiej. Kupowałem nowe maszyny. Szukałem partnerów do współpracy. Kolejne firmy albo nie potrafiły mi pomóc, albo nie były zainteresowane nowymi pomysłami.

W końcu trafił Pan na firmę Mapei…

To był przypadek. Zakontraktowałem remont posadzki w hali produkcyjnej. Wiedziałem, na czym chcę pracować i jakie mam wymagania wobec materiału. Firma Mapei pojawiła się z ofertą zamiennika, jakiego się nie spodziewałem. Był to ULTRATOP w kolorze beżowym. Ruch był ryzykowny, bo nie tylko materiał mniej znany, ale i sprowadzany z Włoch. Wszystko działo się na ostatnią chwilę. Właściciel 50-osobowego zakładu się denerwował, bo nie mógł pozwolić sobie na przestój. Kiedy jednak wykonałem posadzkę w jednej części – zdecydował o renowacji na terenie całego zakładu. ULTRATOP położyliśmy na powierzchni 200 metrów kwadratowych – w trzy dni, bez wynoszenia maszyn. Zostałem z Mapei, bo mają całkiem odmienne od pozostałych podejście do firmy wykonawczej. Pan Dariusz Sanigórski z Mapei był autentycznie zainteresowany moją pracą – polerowaniem, szlifowaniem, ale też wykorzystaniem produktów, za które jest odpowiedzialny, w sposób inny, niż wynika to standardowo z karty technicznej. Słuchał i wyciągał wnioski.

Krużganki klasztoru oo. Dominikanów w Krakowie:

widok zabytkowej, pochodzącej z 1880 roku, posadzki, wykonanej z barwionych betonowych płytek.

Nowe płytki, wykorzystane do renowacji, wyprodukowano z masy ULTRATOP, po czym
poddano procesowi szlifowania i postarzania, by nie odbiegały wizualnie od płytek oryginalnych.


Cały czas Pan eksperymentował?

Niestandardowe wykorzystanie rozwiązań Mapei przyszło samo. Miałem klientów, którzy oprócz posadzek chcieli zastosować beton na schodach, parapetach, blatach czy płaszczyznach pionowych. Karta techniczna nietypowych rozwiązań nie przewiduje, trzeba eksperymentować w asyście doświadczonego doradcy technicznego. Gdy kilka lat temu deklarowałem, że będę wykonywał elementy z betonów dekoracyjnych, zarówno Anglicy, jak i Polacy patrzyli na mnie z przymrużeniem oka. Dzisiaj sytuacja diametralnie się zmieniła. Płytki gresowe powoli się nudzą. Poza tym największym problemem okładzin ceramicznych jest spoinowanie i ograniczenia wymiarowe elementów. Materiał, który stosuję, jest wylewany na całej powierzchni, oczywiście z uwzględnieniem dylatacji, które są w podłożu. Można z niego stworzyć deseń, fakturę materiału. Równie dobrze może wyglądać jak płytka.

Beton zagościł więc na salonach…

Beton nie jest nowym materiałem, jednak niesamowicie się rozwinął. Mnie interesują betony dekoracyjne, beton licowy. Pozwalają uzyskać bardzo ciekawy efekt. Poza tym, to nie są zimne posadzki. Betony łapią temperaturę z otoczenia, więc odczucie jest świetne, jeżeli chodzi o ciepłotę i dotyk. Dobrze przewodzą ciepło, dlatego przy ogrzewaniu podłogowym mamy bardzo duży komfort. Zawsze wierzyłem i nadal wierzę w ten materiał.

W czym dzisiaj specjalizuje się firma Contractors?

Działamy w dwóch obszarach. Jeden to produkcja prefabrykatów betonowych. Jestem pierwszym polskim producentem betonowych płyt elewacyjnych i choć dzisiaj konkuruję z czternastoma innymi producentami, nadal jako jedyny te płyty formatuję. Nasza technologia cięcia daje mi przewagę nad konkurencją. Drugi obszar to posadzki.

Rozumiem, że cały czas wykorzystuje Pan produkty marki Mapei?

Tak. Dzięki nim skróciłem czas przygotowania moich wyrobów z 5 do 2 tygodni. Ujednoliciłem kolorystykę produktu, co jest ważne dla klientów w Polsce. W swoim domu mam kilka surowych realizacji, ale rynek wymusił dążenie do ideału. Materiały muszą być super płaskie, trzymać wymiary i mieć bardzo jednolite rozłożenie porów.


Lubi Pan wyzwania. Dobrym przykładem jest renowacja posadzki w krakowskim kościele Dominikanów. Długo trzeba było Pana przekonywać do wzięcia udziału w tym projekcie?

Skontaktował się ze mną Pan Marek Biesaga, kamieniarz odpowiedzialny za renowację zabytkowej, ponad 100-letniej posadzki z barwionych betonowych płytek w dwóch kolorach: czarnym i brązowym. Konserwator zabronił usuwania niezniszczonych płytek. Precyzyjnie określił, które należy wymienić. Jednak nikt nie miał pojęcia, jak ten materiał przygotować, bo nie tylko kolorystycznie, ale i fakturowo musiał się idealnie zgrać ze starą posadzką. Były tam wżery, pęknięcia. 6 miesięcy zajęło mi dopasowanie koloru. Dostarczałem konserwatorowi po kilka próbek, a on decydował, w którym kierunku mam dalej pracować. W końcu udało się dobrać te 2 kolory. Zaczął się etap postarzania betonu. Przydało się doświadczenie zdobyte przy wykonywaniu posadzek dla indywidualnych klientów. Sposób okazał się bardzo prosty, ale trzeba było na ten pomysł wpaść. Na spotkaniu jeden z braci dominikanów powiedział, że nie jest wstanie wskazać, który materiał jest nowy, a który oryginalny. Sam nie jestem w stanie odróżnić, które płytki zostały wymienione. Myślę, że kamieniarz, który je montował, także nie.


Widziałem. Rzeczywiście, nie sposób się zorientować. Pojawiły się w trakcie projektu niespodziewane sytuacje?

Jak zawsze. Sporym wyzwaniem była liczba płytek. Na początku była mowa o powierzchni 50 m2, z których wkrótce zrobiło się 200. Tylko zastosowanie materiałów Mapei pozwoliło mi ukończyć produkcję płytek w założonym czasie. Zaważyły parametry techniczne i logistyka. Płytki produkowałem z dnia na dzień. Ważne było, że nie musiałem czekać na produkt 5 tygodni, tylko 3 dni. Miałem 2 bazy ULTRATOP-ów: w kolorze antracytowym i beżowo-szarym. Do tych baz w odpowiednich proporcjach dodawałem barwniki, mieszałem, postarzałem, szlifowałem, przycinałem do formatu. Było to trudne, ryzykowne zadanie. Każde odstępstwo od standardowej technologii, dodanie nowych materiałów to niepewność. Ja testowałem, bo klienci ode mnie tego wymagali, ale miałem wsparcie techniczne.

Czy są jakieś nietypowe realizacje, którymi szczególnie chciałby się Pan pochwalić?

To przede wszystkim schody, w różnych technologiach. Bywało tak, że robiłem szalunek na budowie i stopień po stopniu wylewałem. Po trzech godzinach można było rozszalować i przejść niżej, bo materiał bardzo szybko osiąga odpowiednie parametry. Czasami wykorzystywałem prefabrykaty, przygotowane u nas w zakładzie. Mówię o podstopnicach, które wklejałem, odpowiednio impregnowałem i łączyłem z wierzchnią warstwą, którą już wylewałem na miejscu. Inne realizacje to betonowe blaty kuchenne, wykonywane na miejscu, u klientów, oraz umywalki, przygotowywane w formach i wylewane w zakładzie. Drobne realizacje to świeczniki i podgrzewacze do herbaty. Mam pomysły na lampy betonowe, wiszące i ogrodowe. Beton nie zna ograniczeń ...


Gdzie widzi Pan przyszłość?

W betonie barwionym i postarzanym. Mam pomysł na nowy materiał, który wygląda jak autentycznie stary, bo to, co jest dostępne na rynku, najdelikatniej mówiąc nie jest idealne. Spokojnie testuję nową technologię, pokazuję osobom, którym ufam, w tym technologom z firmy Mapei, z którymi razem wypracowujemy rozwiązania.

Rozmawiał: Artur Stanowski
Fotografie: M. Biesaga, M. Kazienko, K. Nowak

Załączniki:
mapei_2_2014.pdf
Bieżące wydanie

Renowacje i Zabytki
Kraków - 2/2017

W numerze:

Stary Kraków

Nowa Huta – dziedzictwo kulturowe zwierciadłem historii

Twierdza Kraków jako problem konserwatorski

Wzgórze wawelskie świadkiem historii

Mecenas Kultury

06.11.2012 nasze wydawnictwo uhonorowane zostało przez Pana Prezydenta i Radę Miasta Krakowa tytułem:

Mecenas Kultury Krakowa Roku 2011

Wyróżnienie otrzymaliśmy w kategorii „Za działania na rzecz ochrony zabytków”.

Czytaj więcej